„— I to też pan!
— Nic nie pojmuję!
— A jednak nie ma nic prostszego! Maszyna widzi pana ze wszystkich stron. Na zasadzie tego samego prawa, wzrokowego niwelowania kształtu szybko obracającego się przedmiotu, pan przyjmuje jej „doznanie" jako kulę utworzoną z przecinaj ących się pierścieni różnych grubości.
— A jakże maszyna odbiera kształt, jego szczegóły
— Można przypuszczać, że jako odchylenie od jakiejś idealnej formy. Pan już zapewne się domyśla, że najodpowiedniejsze dla percepcji są formy kuli, dysku, jaja, cylindra, w zależności od tego, z jakiego punktu maszyna dany przedmiot widzi. Zaraz zobaczy pan ciekawe przykłady.
I oto przed nami długa i wysoka sala, a wzdłuż ścian szklane witryny. Na ścianach, w głębokich, kosztownych ramach — obrazy. Na polerowanych postumentach — liczne rzeźby.
— To jest muzeum — objaśnił profesor — przy tym cokolwiek niezwykłe. Wszystko, co pan tu widzi, jest dziełem „rąk" maszyny.
Przyglądałem się uważnie dziwacznym eksponatom. Niektóre rzeźby zachwycały doskonałością, inne raziły niedorzecznością. Tak na przykład obok udanych grup ludzkich były tu jakieś pokraczne spiętrzenia sześcianów, piramid, cylindrów; niektóre z nich przypominały nagromadzenie różnych miner rałów. Najczęściej jednak trafiały się rzeźby przedmiotów okrągławych, począwszy od jajowatych aż do kulistych. Były one wykonane z białej masy plastycznej. Obrazy wywierały na pierwszy rzut oka wrażenie olejnych, ale przyjrzawszy się uważnie, przekonałem się, że są one jak gdyby wydrukowane na materiale przypominającym linoleum. Najciekawsze było to, co wyobrażały. Widziałem jakieś wydarzenia, portrety zadziwiająco doskonałe, oryginalne pejzaże. Ale najczęściej zdarzały się płótna wyobrażające rozrzucone w nieładzie figury geometryczne trójkąty, romby, kwadraty, przecinające się linie. Figury te były fantastycznie kolorowe, przy czym, jak zauważyłem, najczęściej powtarzała się gama czystych barw widma słonecznego.“(10)
Cyfrowe wyświetlacze Hyundai |artykuły papiernicze |Multilotek