„— trzęsienie ziemi. Doktór Cecchattini trzęsienia ziemi nie są tu groźne i następują mniej więcej co dwadzieścia lat. Mówi parę zdań, których nie rozumiem, ale domyślam się wykład o podziemnej tektonice Wyspy. Paweł o ostatnim trzęsieniu wiosną tego.roku. Około 4ej rano nabrzeża w sekundę zaroiły się ludźmi w piżamach. Półnagie kobiety za kierownicami, psy pędzące wzdłuż morza, samochody uciekające w kierunku autostrady. Przekaz zbiorowych doświadczeń wykształcił się w zbiorowy odruch natychmiast opuścić budynki. Wirginia przypomina, że na Wyspie byli wtedy dwaj Polacy. Po pierwszych wstrząsach obaj wrzasnęli na żony, żeby nie trzęsły łóżkiem. — W Polsce nigdy nie ma trzęsień ziemi — pyta zdziwiona pani Cecchattini.
Wieczorem Pinchowie z butelką whisky. Siadają na podłodze. Pan Giongo (w berecie i weł
nianym szalu) rzuca szydercze spojrzenia. Nie ma nastroju, oglądamy telewizyjny reportaż z Sycylii. Rozmowa o gangach młodzieżowych. Ja z Pawłem o współczesnych formach ucieczki od samotności, o klanie i gangu jako kolektywach zmniejszających kompleksy nieprzystosowania. W piętnastym, szesnastym roku życia przeżywa się pierwszą „rozpacz nadliczbowych" puste popołudnia, kiedy chodziłem sam po ulicach, nie wiedząc, co robić ze swymi marzeniami, myśląc o samobójstwie lub ucieczce. Teraz chodziłbym z dziesięcioma innymi, wyjąc. Ucieczka z domu w gwarze młodzieżowej nazywa się „gigant". — Jak — pyta pan Giongo znad tomu encyklopedii. Paweł tłumaczy prawdopodobnie skrót od „akcji gigant", rodzaj kryptonimu, tak jak w czasie wojny „operacja Cwerlord" (desant aliantów w Normandii). Pinch wybucha śmiechem i powtarza to okularnicy, która przegląda płyty na podłodze.“(9)
skup złomu |pielęgnacja małych dzieci |pensjonaty białka tatrzańska