„Kiedy zdjęto rusztowanie odsłaniając gotową elewację jednej z kamieniczek, autorka sgraffito prof. Józefa Wnuków a była niepocieszona. Nie Wyszło, nie udało się, to nie może tak być, ja to zrobię jeszcze raz — mówiła wszystkim naokoło. (Realia były bezwzględne brak czasu, ograniczone środki. Wnukowa pojechała do Warszawy, uzyskała rozmowę z ministrem, wyłożyła swoje racje, dodając, że zrzeka się honorarium, prosi tylko o rusztowanie. Minister rozłożył ręce — do tak kosztownej inwestycji nie mógł dołożyć ani grosza, a rusztowanie kosztowało tysiące. Z ministerstwa Wnukowa udała się do sklepu, nabyła murarski młotek i wsiadła do powrotnego pociągu. Całą noc rozmyślała „Jeśli tak zostanie, to już na zawsze, nie mogę zeszpecić Starówki z powodu głupiego rusztowania, jak stało, to nic nie widziałam, ale teraz wiem, że jest źle". Wprost z dworca poszła na Starówkę. Ludzie ją tu znali, uwierzyli na słowo, otworzyli drzwi i okna, wychyliła się i oskardem rozwaliła własne dzieło. Kilka dni czekała na aresztowanie. Była przekonana, że sztuka wymaga ofiar. Zdziwiona ciszą wyjrzała zobaczyć, co się dzieje. Zobaczyła stojące rusztowanie i usłyszała... oj, te artystki. Uśmiechnęła się i włożyła kombinezon. Tym razem się udało. Sgraffito.“(15)
Megavideo |Typy |utylizacja sprzętu elektronicznego