„Przyniósł dżin. Popijali powoli. Vincent rysował Sien i tak minął wieczór. Kobieta zdawała się rada, że może wypocząć na krześle przy ciepłym piecu. W nieprzymuszonej pogawędce ożywiła się i zupełnie roztajała.
— Kiedy przestajesz chodzić do prania — zapytał.
— Jutro. Już mam dosyć. Z trudem stoję przy balii.
— Czujesz się źle
— Nie. Ale to przyjdzie także. Wstrętny bachor zaczyna już wierzgać.
— W takim razie w przyszłym tygodniu zaczniesz mi pozować.
— Czy wystarczy tylko tak siedzieć i nic nie robić
— Tak. Od czasu do czasu będziesz musiała także stać lub pozować nago.
— Wcale nieźle. Ty będziesz pracować, a ja — brać pieniądze.
Wyjrzała oknem; sypał gęsty śnieg.
— Chciałabym już być w domu — westchnęła. — Psie zimno, a ja wzięłam tylko tę chustkę. Do domu daleko.
— Czy jutro pracujesz znowu w tych stronach
— Tak. Od szóstej rano. Ciemno jest wtedy jeszcze.
— Jeśli masz ochotę, zostań tu, Sien. Cieszę się, że będę miał towarzystwo.
— Nie będę ci przeszkadzała
— Skąd znowu. Łóżko jest dość szerokie na dwie osoby.
— To zostanę. Miło z twojej strony, że mnie zapraszasz.
— Miło, że chcesz zostać.
Nazajutrz rano ugotowała mu kawę, posłała łóżko i posprzątała w pracowni. Potem poszła do pralni. Po jej odejściu pokój wydał się nagle Vincentowi pusty.“(8)
<<<< Zaraz potem jak co dzień
| - trzęsienie ziemi Doktór >>>>
wyprawy nepal |Wycieczki Szkolne |tanie opony