„Te przezornie przedsięwzięte środki ostrożności wcale nie były zbyteczne, gdyż zaledwie Katarzyna zobaczyła, że ów nieznajomy i dwaj policjanci puścili się w pogoń za Pitou, zawołała parobków, by otworzyli jej drzwi. Parobcy wiedzieli wprawdzie, że coś się tutaj dzieje niezwykłego, ale nie rozumieli, o co chodzi. Trzeba dodać, że Katarzyna miała pełne zaufanie do Pitou, będąc pewna, że on zdąży uciec, ale na wszelki wypadek przywołała pomoc. Parobcy wnet przybiegli, a Katarzyna odzyskawszy wolność, pośpieszyła uwolnić swego ojca.
Billot robił wrażenie człowieka niezupełnie przytomnego. Zamiast wybiec z pokoju, nieufnie zbliżał się do drzwi, wracając następnie na środek pokoju. Zdawało się, że nie ma odwagi pozostać na miejscu, a jednocześnie boi się spojrzeć na meble, siłą pootwierane i opróżnione przez policję.
— No i co — zapytał Billot. — Czy odebrali mu tę książkę
— Tak sądzę, ojcze, ale jego nie zabrali...
— Kogo
— Pitou. Udało mu się uciec. Jeżeli jeszcze wciąż biegną za nim, to są j«ż zapewne w Cayołles albo w Vauciennes.
— A to doskonale! Biedny chłopiec... To wszystko przeze mnie.
— Mój ojcze... nie obawiaj się o niego... Zastanówmy się przede wszystkim nad tym, co nas czeka. Pitou da sobie jakoś radę, bądź o niego spokojny. Ale jaki tu nieład, o Boże! Niech mama spojrzy!“(12)


Mądre - blog |Wakacje |Bramki antykradzieżowe